Poradnik
JAK ZACZĄĆ I TEGO NIE ZMARNOWAĆ
czyli poradnik rozwoju
Najkrócej można powiedzieć, że im częściej zmieniamy swoje wibracje i dłużej w nich trwamy, tym lepiej.
Relaksacja
Wszystkie techniki prowadzą przez relaksację. Najbardziej podstawowa jest taka, że siadając w fotelu lub leżąc w łóżku, przenosimy uwagę i rozluźniamy po kolei wszystkie partie mięśni, stosując w myśli formułkę: „rozluźniam mięśnie stóp- mięśnie stóp są rozluźnione... rozluźniam mięśnie łydek- mięśnie łydek są rozluźnione... itd. aż do czubka głowy”. Powtarzając to- puszczamy jednocześnie napięcie. Na początku może się zdarzyć, że jak już dojedziemy do głowy, nogi znów się napną i wtedy dobrze jest zacząć od nowa. Pamiętam, że na początku robiłam 3-4 takich „okrążeń”, zanim poczułam, że ciało jest jak z ołowiu... Niektóre mięśnie rozluźniają się dość boleśnie, choć wcześniej w ogóle można nie czuć, jak są napięte. Dopiero wtedy uświadamiamy sobie, jak bardzo jesteśmy ponapinani. Często na karku i w okolicach szczęki.
Technika medytacyjna
Odczucia
Na początku, kiedy się nic nie czuje, te techniki wydają się być bezsensowne i- co gorsza- nie wiadomo, czy działają. To bardzo szybko zniechęca i wiele osób nie próbuje dalej. Stąd bardzo ważne jest, by poczuć „cokolwiek” na początek, lub umieć zinterpretować, że to od medytacji, bo to znacznie ułatwia sprawę. A pojawiać się mogą:
-uczucie zimna- często pojawiają się dreszcze
-uczucie ciepła, a nawet gorąca
-(nad)wrażliwość na zapachy i dźwięki (np. nagle coś zaczyna śmierdzieć)
-ból w ciele, najczęściej w jakimś chorym wcześniej miejscu, często niby już „wyleczonym”- to efekt zdrowienia tej części/obszaru
-lęk- z podświadomości uwalniają się stłumione lęki
Żeby rozwój był namacalny, a efekty widoczne w miarę szybko, należy wykonywać medytację codziennie, a najlepiej 2x dziennie- rano i wieczorem. Min 20 min. dziennie spowoduje, że zachowamy wyraźną ciągłość.
. I tak po ok. 3 miesiącach stała się ona dla mnie praktycznym narzędziem w wielu życiowych sprawach: od poprawy nastroju, do podejmowania decyzji (bezpośredni kontakt z Intuicją) .Ale faktem jest, że nie byłam wtedy „początkująca”.Największą barierą rozwoju jest fakt, że.... nie ma na niego CZASU. To taki dość powszechny paradoks. Przypomina mi się w tym momencie taki dowcip: przyjeżdża inspektor na budowę, a tu robotnicy biegają pędem w te i z powrotem z pustymi taczkami. - Co robicie?- pyta zaskoczony zatrzymując jednego z nich. - A bo takie pioruńskie tempo pracy nam zadali, że nie ma czasu załadować...
.

Marcin Trygar
Komentarze: